World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa

Schröder żąda roli światowego mocarstwa dla Niemiec

26 marca 2005 roku

Artykuł autorstwa Petera Schwarza ukazał się w języku niemieckim na stronie WSWS dnia 16. lutego 2005

Pod względem formy pojednawczo, pod względem treści tym bardziej konfliktowo – tak podsumować można bilans Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, która odbyła się w miniony weekend po raz 41 z rzędu w bawarskiej stolicy.

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa jest dla wojskowych i polityków resortu obrony tym, czym Forum Gospodarcze w Davos dla ekonomistów i polityków gospodarczych – wysokiego szczebla nieformalną rundą dyskusyjną, podczas której od czasu do czasu debata wychodzi poza ramy, które zwykle ustalone są poprzez etykietę dyplomatyczną. I tak przed dwoma laty amerykański minister obrony Donald Rumsfeld wygłosił tutaj zdanie o "starej" i "nowej Europie".

Również w tym roku przybyły wysokiej rangi delegacje z obydwu stron Atlantyku. Do mówców należał zarówno Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan jak również Rumsfeld, amerykańscy senatorowie Hilary Clinton i John McCain, Sekretarz Generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer, przedstawiciel do spraw polityki zagranicznej UE Javier Solana, minister spraw zagranicznych Joschka Fischer i minister obrony Peter Strunk z Niemiec jak również niemiecka przywódczyni opozycji Angela Merkel.

Delegacja USA już dwa tygodnie przed planowaną europejską podróżą prezydenta USA Busha starała się kontynuować rozpoczętą przez minister spraw zagranicznych Condoleezzę Rice "ofensywę uroku" – przyjazny ton, propozycję wzajemnej konsultacji, lecz żadnych istotnych ustępstw. "Tak wiele powierzchownej harmonii jeszcze nigdy nie było na Konferencji Bezpieczeństwa", komentowałaSüddeutsche Zeitung.

Wyraziło się to również w zewnętrznych ramach Konferencji. Zgromadzeni politycy związani z wojskiem i obroną obradowali pod hasłem "pokój poprzez dialog", a bawarski premier Edmund Stoiber powitał ich jako uczestników "Monachijskiej Konferencji Pokojowej". Prezydent federalny Horst Köhler, który jako były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego ponosi główną odpowiedzialność za nędzę w krajach rozwijających się, uszczęśliwił ich swoja mową inauguracyjną o błogosławieństwach pomocy rozwojowej. A Kofi Annan, który zareagował na wzrastającą presję z Washingtonu, wzywając do "zera tolerancji wobec terroryzmu" i "zastosowania przemocy", uczczony został jednym ze specjalnie na ten cel stworzonych "medali pokojowych".

Donald Rumsfeld, zagadnięty przez francuskiego dziennikarza o swoje rozróżnienie pomiędzy "starą" a "nową Europą", wyjaśnił uśmiechając się: "This was old Rumsfeld".

To dążenie do harmonii nie mogło ukryć, że napięcia transatlantyckie, a w szczególności niemiecko-amerykańskie, które wybuchły podczas wojny w Zatoce, istnieją nadal w niezmniejszonym stopniu. Stało się to wyraźne przy dwóch problemach: utrzymujących się różnicach, co do Iranu – "Stosunek wobec Iranu staje się transatlantycką próba wytrzymałości", oświadczyła Angela Merkel w Monachium – i otwartym żądaniem kanclerza federalnego Gerharda Schrödera o więcej władzy i wpływu dla Niemiec.

Mowa Schrödera

Mowa Schrödera podana została już w przeddzień KonferencjiSüddeutsche Zeitung, która uczyniła ją w sobotę podstawą swojego artykułu przewodniego. Ostatecznie została ona odczytana przez ministra obrony Struka, ponieważ Schröder został przykuty do łóżka przez atak grypy.

Schröder otwarcie skrytykował Stany Zjednoczone. Krytyka ta nie była jednak skierowana przeciwko postępowaniu w Iraku. Kłamstwa, którymi wojna ta była uzasadniana, Schröder pozostawił tak samo nie wymienione, jak doktrynę wojny prewencyjnej, którą została ona usprawiedliwiona, jak też sprzeczne z prawem międzynarodowym obchodzenie się z jeńcami w Abu Ghraib i Guantanamo. Wybory irackie zorganizowane pod kontrolą władz okupacyjnych chwalił on nawet wyraźnie jako "ważny krok na drodze do odbudowy struktur demokratyczno - politycznych".

Krytyka Schrödera, która przez wielu uczestników zrozumiana została jako poddanie w wątpliwość Nato, kierowała się jedynie przeciwko temu, że USA w swoim postępowaniu niewystarczająco uwzględniały niemieckie i europejskie interesy.

"Zasadą pozostaje, powiedział Schröder, "że ścisłe transatlantyckie powiązanie jest w interesie niemieckim, europejskim i amerykańskim. Ale przy wcielaniu tej zasady w praktycznej polityce, przeszłość nie może stanowić punktu odniesienia, tak jak to często ma miejsce w transatlantyckich przysięgach wierności". Istniało " w minionych latach wiele nieporozumień, obciążeń, nieufności, a nawet napięć na linii przez Atlantyk". Polega to na tym, że nie w pełni dokonało się jeszcze dostosowanie do zmienionej rzeczywistości".

Tą zmienioną rzeczywistość opisał w następujący sposób: Europa musi już obawiać się militarnego ataku na swoje granice". Dlatego militarna obecność amerykańskich oddziałów "nie ma już politycznego priorytetu bezpieczeństwa takiego jak we wcześniejszych latach. "Strategiczne wyzwania leżą dzisiaj całkowicie po tamtej stronie strefy wzajemnej pomocy Paktu Północnoatlantyckiego". Wraz z Chinami i Indiami "dorosły dwie nowe światowe potęgi, których znaczenie kształtować będzie nie tylko region, lecz również w ogólnym znaczeniu politykę światową". A wrogami nie są już "istniejące państwa o zdefiniowanym terytorium", lecz "nowe globalne ryzyka".

Z tego, według Schrödera, wynika zmieniony stosunek pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Niemcami. Amerykańska rola na świecie zmieniła się w ostatnich latach. Lecz "Również mój kraj zmienił zrozumienie swojej międzynarodowej roli." Niemcy widzą się w europejskim przymierzu "jako współodpowiedzialni za międzynarodową stabilizację i porządek" i udowodnił "tą odpowiedzialność aktywnym zaangażowaniem w licznych regionach świata objętych kryzysem".

Nastąpiło stawiane od jakiegoś czasu z naciskiem żądanie stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Za współodpowiedzialnością idzie prawo współdecydowania, powiedział Schröder. "Nasze życzenie, widzieć Niemcy jako Stałego Członka w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, wywodzi się właśnie z tej zależności, że gdy ponosi się współodpowiedzialność, to ma się również prawo do współdecydowania."

Transatlantyckie partnerstwo, kontynuował Schröder, uwzględniało te zmiany do tej pory w niewystarczający sposób. Nato "nie jest już pierwszym miejscem, w którym partnerzy transatlantyccy konsultują i koordynują swoje strategiczne plany." Dialog pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi nie odpowiada "w swojej dzisiejszej formie ani rosnącemu znaczeniu Unii Europejskiej ani nowym wymogom współpracy transatlantyckiej". Żądał on stworzenia niezależnej komisji ekspertów, która do początku 2006 roku miałaby zaproponować zasadniczą reformę powiązań transatlantyckich.

Zdenerwowanie w Nato

Jeszcze żaden niemiecki kanclerz nie żądał z takim naciskiem, żeby być traktowanym przez Stany Zjednoczone nie jak partner-junior, lecz jako równouprawniona siła. Uwaga Schrödera, że w transatlantyckim sojuszu "przeszłość nie może już więcej być punktem odniesienia", jest w tym kontekście znamienna. Przeszłość naznaczona była wynikiem Drugiej Wojny Światowej. USA jako zwycięzca i siła ochronna w pakcie transatlantyckim odgrywały niepodważalnie dominującą rolę. Na to Schröder się dłużej nie zgadza. To właśnie ma na myśli mówiąc o "dostosowaniu do zmienionej rzeczywistości". I to w okolicznościach, w których amerykańska polityka zagraniczna zupełnie otwarcie nabiera imperialistycznych cech. Schröder chce w przyszłości siedzieć przy stole imperialistów na równoprawnych zasadach.

Przesłanie Schrödera zostało w Monachium zrozumiane. Spowodowało ono zdenerwowanie i napotkało na ostry sprzeciw. Szczególnie Sekretarz Genaralny Nato- Jaap de Hoop Scheffer, Holender, szorstko odrzucił żądanie Schrödera reformy instytucji transatlantyckich. "Nato rośnie, rozwija się i kwitnie", brzmiała jego odpowiedź na krytykę Schrödera.

Podobnie wyraził się minister obrony USA Donald Rumsfeld. Oświadczył on, Nato, "najlepszy sojusz w historii ludzkości" jest we wspaniałym stanie. Równocześnie podkreślił on, że USA również w przyszłości trzymać się będą zasady, że to zadania określają koalicję, a nie koalicja zadania. Formułą tą Rumsfeld uzasadniał już jednostronne postępowanie "koalicji ochotników" przeciwko Irakowi, które w Nato i ONZ napotkało na znaczne zastrzeżenia.

W niedzielę rząd niemiecki próbował trochę załagodzić wzburzenie, które wywołane zostało mową Schrödera. Minister spraw zagranicznych Joschka Fischer podkreślił, że kanclerz swoimi słowami, że Nato "nie jest już pierwszym miejscem, w którym partnerzy transatlantyccy konsultują i koordynują swoje zamierzenia", nie nawoływał do odwrócenia się od Nato. O wiele bardziej chodzi o krytyczne, dążące do przemian opisanie stanu rzeczywistego. Następnie wyliczył on punkty sporne, które powinny w przyszłości zostać w ramach Nato przedyskutowane oraz znaleziony powinien zostać "nowy strategiczny konsensus": kara śmierci, międzynarodowy sąd karny i protokół – Kyoto – wszystkie punkty sporne, w których amerykańskie i europejskie stanowiska zderzają się ze sobą w nieprzejednany sposób.

Podczas gdy uderzenie Schrödera u wielu komentatorów napotkało na irytację i krytykę, istniało również otwarte poparcie. I tak konserwatywna francuska gazeta Le Figaro pisała:" Pomysł jest dobry, ciekawy i zasługiwałby na lepsze przyjęcie… Jednak spotkanie w Monachium pozostanie w pamięci prawdopodobnie jako przegapiona okazja. Ponieważ minister obrony USA Rumsfeld ciągle jeszcze nie jest przekonany, co do swojej ulubionej idei, że to zadanie określa sojusz, a nie odwrotnie. Mówiąc innymi słowy: W razie potrzeby Waszyngton pominie NATO i tak jak w Iraku i będzie kroczył na czele partnerów- ochotników".

Również Frankfurter Rundschau wyraził się pozytywnie o mowie Schrödera. "Globalne uwarunkowania zmieniły się dla Europy i Ameryki od momentu zakończenia Zimnej Wojny," pisze Martin Winter. "Nawet, jeśli nadal jeszcze wiele zgrzyta we wspólnocie, Waszyngton nie może przejść obojętnie obok dwóch faktów: po pierwsze do przeszłości należy czas, w którym UE rozwijać się mogła tylko pod militarną ochroną USA. Dzisiaj UE sama troszczy się o swoje bezpieczeństwo poprzez rosnącą sieć opierających się na umowach powiązań ze swoimi dużymi i małymi sąsiadami począwszy od Rosji a skończywszy na Maroko. Po drugie w UE skupia się coraz bardziej rosnąca polityczna, gospodarcza i militarna siła, aby pokonać problemy świata."

Konflikt o Irak

Wskazując na siłę gospodarczą Winter dotyka drażliwego miejsca. Gospodarcze sprzeczności pomiędzy amerykańskim a europejskim kapitalizmem – co do dostępu do ropy, gazu i surowców naturalnych, co do walki o rynki zbytu i tanią siłę roboczą, w konkurencji pomiędzy dolarem i euro – są to wszystko punkty napędzające konflikty transatlantyckie. Będą się one nieuchronnie rozwijały dalej i prowadziły będą do coraz większych erupcji militarnych.

Konflikty te w Monachium mimo wystawionego na pokaz dążenia do harmonii, nie zostały uwzględnione. Widoczne było to przede wszystkim na przykładzie ostrych sprzeczności dotyczących Iranu. Podczas gdy przedstawiciel USA, któremu asystował Sekretarz Generalny NATO Scheffer, grozili temu krajowi słowami, które przypominały przeddzień wojny w Iraku, Schröder bronił gwarancji bezpieczeństwa dla Iranu.

Scheffer oświadczył odwracając wszystkie zasady prawa, że Iran musi udowodnić, że nie posiada żadnego programu broni atomowej, "nie my jemu, że taki program posiada". Ciężar udowodnienia, "the burdon of proof", leży po stronie oskarżonego. Cynicznie wskazał on na Irak, gdzie Saddam Hussein również został wezwany przez wspólnotę państw do udowodnienia, że nie dysponuje on żadną bronią masowej zagłady. Chociaż w międzyczasie nie ulega wątpliwości, że Irak faktycznie nie posiadał żadnej takiej broni, Scheffer zaproponował taki sam sposób postępowania wobec Iranu.

Były dyrektor CIA James Woolsey posunął się jeszcze o krok dalej. Twierdził on w Monachium, że nie ulega "żadnym wątpliwościom", że Iran ma programy broni atomowej.

Schröder zgodził się z przedstawicielami USA, że Iran zrezygnować musi z programu broni atomowej, występował jednak za postępowaniem dyplomatycznym. "Należy przezwyciężyć natężoną izolację Iranu, powiedział. "Ponieważ Iran zrezygnuje na stałe z nuklearnej opcji tylko wtedy, gdy oprócz jego interesów gospodarczych zagwarantowane będą również jego ważne interesy bezpieczeństwa."

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!