World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy : Walka o władzę na Ukrainie

Demaskujący komentarz "Süddeutsche Zeitung"

Cena ukraińskiej demokracji

3 stycznia 2005 roku

Artykuł autorstwa Petera Schwarza ukazał się w języku niemieckim 30. grudnia na stronie WSWS

"Triumf demokracji" zatytułowała "Süddeutsche Zeitung" komentarz na koniec ukraińskich wyborów prezydenckich. Autor, Thomas Urban, jest specjalistą tej gazety do spraw Europy. Od tygodni towarzyszył on pomarańczowej rewolucji w Kijowie swoimi żarliwymi jak i bezkrytycznymi relacjami. Jednak w jego najnowszym komentarzu, napisanym ferworze zachwytu, mówi on więcej o charakterze ukraińskiej demokracji, niż by prawdopodobnie chciał powiedzieć.

"Jednego na pewno Juszczenko nie będzie mógł dokonać: nie będzie mógł szybko złamać monopolu oligarchów przemysłowych, " pisze Urban. "Będzie on musiał postępować ostrożnie, jednak szanse włączenia ich powoli do gospodarki rynkowej, nie są wcale takie złe. Ponieważ oligarchowie, którzy swój majątek w latach dziewięćdziesiątych zdobyli częściowo kryminalnymi metodami, sami są zainteresowani zabezpieczeniami prawnymi - i prestiżem: Chcą on mianowicie zostać również uznani na arenie międzynarodowej jako część ukraińskiej elity. [...] Dziki mafijny kapitalizm chciałby nadać sobie poważnego charakteru a to wpasowuje się świetnie w program demokratyzacji kraju. To, że większość oligarchów miałoby zostać dobrymi podatnikami i wolno byłoby im wyjść bez szwanku z tej sytuacji, będzie prawdopodobnie ceną, jaką zapłaci się za nowy początek"

To jest zatem ukraińska demokracja: bezpieczeństwo prawne dla oligarchów, którzy zebrali swój majątek kryminalnymi metodami, i poważny charakter dla dzikiego mafijnego kapitalizmu. Wyjątkowo jesteśmy zgodni z Urbanem. Faktycznie właśnie na tym polega demokracja reprezentowana przez Wiktora Juszczenkę i Julię Tymoszenko.

Demokracja oznacza władzę ludu. Rzeczywista demokracja zakłada, że szerokie warstwy ludności mogą zrealizować swoje elementarne interesy nie tylko formalnie, lecz również w realnym życiu. Przestrzeganie określonych formalności podczas oddawania głosów (które było wysoce wątpliwe również podczas powtórki wyborów) nie wystarcza do tego. Dopóki społeczne bogactwo kontrolowane jest poprzez niewielką bajecznie bogatą górną warstwę społeczną, podczas gdy zdecydowana większość musi wyżyć z miesięcznego dochodu w wysokości 30-100 euro, nie może być faktycznej demokracji.

To, że demokracja i społeczna nierówność nie znoszą się ze sobą, obserwować można wszędzie na świecie od dwudziestu lat - szczególnie w USA, gdzie istnieje przyczynowy związek pomiędzy socjalną polaryzacją społeczeństwa a atakiem na demokratyczne podstawowe prawa przez administrację Busha. Wybory stały się miliardowym przemysłem, który systematycznie manipuluje opinią społeczną i likwiduje każdą poważną opozycję przeciwko panującej elicie. Wolność prasy zdegradowana jest do wolności silnych finansowo koncernów posiadania mediów i dowolnego wpływania na nie. Tak więc prymitywne metody, którymi rząd ukraiński kierował mediami, w porównaniu do władzy mediów Ruperta Murdocha czy Silvio Berlusconiego, prezentują się jak relikt z epoki kamienia łupanego.

Pierwszym warunkiem wprowadzenia stosunków demokratycznych, które na to miano zasługują, byłoby właśnie to, co Urban kategorycznie wyklucza. Polegałoby to na przełamaniu monopoli oligarchów przemysłowych i finansowych. W tym celu nieprawnie zdobyte majątki musiałyby zostać skonfiskowane i oddane do dyspozycji dla celów społecznych zaopatrzenia emerytalnego, edukacji, zaopatrzenia zdrowotnym, zapewnienia miejsc pracy i rozbudowy infrastruktury. Taka perspektywa przełamałaby szybko przepaść pomiędzy wschodem i zachodem kraju, która grozi rozerwaniem kraju i pokazałaby faktyczne społeczne sprzeczności rozbieżność pomiędzy nowobogacką elitą a masą społeczeństwa.

Jest to ostatnia rzecz, jakiej chciałaby tak zwana demokratyczna opozycja. Obóz Juszczenki podciąłby gałąź, na której siedzi. Ta tak zwana pomarańczowa rewolucja przy całym swoim pompatycznym pozerstwie nic nie zmieniła. Zamieniła ona zaledwie jedna klikę panującej elity na drugą. Z tego też powodu, jak słusznie zauważa Urban, nie może ona sobie pozwolić na przełamanie monopoli oligarchów przemysłowych.

Swoich demokratycznych praw Juszczenko jako prezydent nie będzie mógł utrzymać długo. Już teraz jego współbojowniczka Julia Tymoszenko głośno domaga się zachowania prezydenckich pełnomocnictw, z którymi tak zawzięcie walczyła w opozycji. Do czego jednak Juszczenko potrzebuje tych pełnomocnictw, jeśli nie do tego samego celu, co jego poprzednik Kuczma: do ujarzmiania jakiekolwiek opozycji.

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!