World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy

Zakłady Opla w Gliwicach

Reportaż z Polski

23 lutego 2005 roku

Reportaż autorstwa Tadeusza Sikorskiego i Mariusa Heusera ukazał się w języku niemieckim na stronie WSWS 28. stycznia 2005.

Gdy jesienią ostatniego roku Genaral Motors zapowiedział swoje plany cięć dla europejskich miejsc produkcji, dotknęło to prawie wszystkie zakłady. Zakład w śląskich Gliwicach został jednak od początku wyłączony z zamierzonych cięć. Ważnym tego powodem są niewielkie wydatki przypadające na jedno miejsce pracy. Koszty jednego miejsca pracy w Gliwicach wynoszą tylko 15,6 % kosztów w zakładach Opla w Bochum. Akurat mniej więcej 2800 złotych (około 700 euro) zarabia polski pracownik Opla miesięcznie. Na jeden z samochodów, które produkuje on codziennie, nie może on sobie pozwolić przy najlepszych chęciach.

Na Śląsku od czasów przełomu w 1989 roku dokonał się bezprzykładny dotąd upadek socjalny. Za czasów panowania starego reżimu był on centrum górnictwa i produkcji stali w Polsce. Górnicy uznawani byli za "elitę robotników" i uprzywilejowani byli w stosunku do pracowników w innych gałęziach przemysłu poprzez wyższe płace i lepsze przywileje socjalne. Od 1989 roku, a w nasilony sposób od czasów ubiegania się Polski o przyjęcie do UE zamknięte lub przeobrażone zostały jednak liczne kopalnie, co również szło w parze z masowymi zwolnieniami. Oficjalna stopa bezrobocia na Śląsku wynosi obecnie 16,7 %.

Sytuacja socjalna bezrobotnych jest katastrofalna. I tak już niewielkie zasiłki dla bezrobotnych zapewniane są maksymalnie przez rok, a w wielu przypadkach nie są wypłacane. Aby utrzymać się na powierzchni, wielu byłych górników na własną rękę kopie węgiel w zamkniętych kopalniach. Na wysypiskach śmieci widzi się całe rodziny szukające złomu i innych możliwych do spieniężenia przedmiotów. Dochodzi nawet do tego, że mężowie zmuszają swoje żony, a nawet rodzice swoje dzieci do prostytucji. Za szczęściarza uważać się może już każdy, kto przynajmniej pracą na czarno dorobić może parę złotych.

Zakład Opla w Gliwicach jest w tej okolicy jak statek kosmiczny z innej planety. Gdy jedzie się z centrum miasta do zakładu na obrzeżach miasta, wzdłuż drogi ciągną się liczne stare osiedla z wielkiej płyty, w których prawdopodobnie żyją ci robotnicy, którzy każdego ranka jadą do jednej z najnowocześniejszych fabryk Europy. Zakład został uruchomiony w 1998 roku i zatrudnia obecnie prawie 2000 pracowników. Wraz z kosztami budowy w wysokości 500 milionów euro uważany jest za jedną z największych inwestycji zagranicznych w Polsce.

Aby przekonać General Motors, żeby spośród ponad stu kandydatów na miejsce produkcji wybrał Gliwice, miasto zapewniło koncernowi samochodowemu liczne ulgi. Przez dziesięć lat Opel nie musi płacić podatków, a przez następnych dziesięć tylko 50 %. Poza tym na koszt miasta zakład został otoczony siecią ulic, zapewniono zaopatrzenie w energię i wodę, zbudowano tory kolejowe i zapewniono dostęp do portu rzecznego.

Mimo to oficjalna liczba bezrobotnych w Gliwicach wynosi ponad 14 %, w styczniu 2001 roku było to jeszcze 11,4 %. Ludności inwestycje te nie wyszły na dobre. W samym tylko roku 2000 zamknięto w mieście żłobek, cztery przedszkola, dwie szkoły i szpital onkologiczny.

Genaral Motors wykorzystuje nędzę ludzi na Śląsku. Ze względu na swoje socjalne położenie ludzie skazani są na swoje miejsce pracy u samochodowego giganta i gotowi są zaakceptować każdą oszczędność i każde zwolnienie. Rafał, który pracuje w Oplu przy montażu, wypowiedział się na ten temat wobec WSWS: "Uważam, że w Polsce związki zawodowe nie mają żadnej siły, żadnych praw. To, co dyrekcja zarządzi, tak jest"

"Dla tych pracowników ze Śląska praca jest jakby wybawieniem. Ludzie są szczęśliwi, że pracują w Oplu. Taka jest prawda tutaj w naszych realiach." wyjaśnia WSWS Sławomir Ciebiera, przedstawiciel bogatego w tradycję związku zawodowego Solidarność. Ciebiera ma 40 lat i kieruje razem z Karolem Rybińskim związkami zawodowymi w zakładzie. Ich główna zawodowa działalność finansowana jest przez GM.

Związkom, zgodnie z polskim kodeksem pracy, przysługują te dwa stanowiska, ponieważ Solidarność liczy w zakładzie więcej niż 600 członków. Obydwaj, zgodnie z tym, co sami mówią, zajmują się w zakładzie "typową praca związkową". Interweniują oni podczas konfliktów pomiędzy przełożonymi i podwładnymi, doradzają pracownikom i spierają się z kierownictwem o płace i warunki pracy. Kolektywnych protestów do tej pory "na szczęście" nie musieli organizować, do tej pory odbywały się jedynie ostre negocjacje. Fakt, że Opel płaci wyższe wynagrodzenia niż większość innych polskich zakładów przemysłowych, widzą oni jako zasługę swojej pracy.

Jednocześnie jednak obydwaj związkowcy są bardzo świadomi, co do ograniczonych możliwości swojej pracy. Gdy przed dwoma laty zaprzestano produkcji starej Astry i GM postanowił zlikwidować 350 miejsc pracy, Solidarność nie mogła przeforsować nawet odpraw w wysokości miesięcznego wynagrodzenia, nie mówiąc już o zapobiegnięciu zwolnieniom. Zwolnieni koledzy otrzymali wtedy zaledwie 2450 złotych (około 600 euro).

Fakt, że zgodnie z wynikami ankiety 57 % członków Solidarności nie czuje się dobrze reprezentowanych przez swoją organizację, Ciebiera wyjaśnia również tym, że ludzie oczekują zbyt wiele od pracy związkowej. Wielu pracowników myśli, że wynagrodzenia w Polsce wzrosną nagle do poziomu zachodnioeuropejskiego. A faktycznie można być zadowolonym, gdy może się osiągnąć cztery, pięć a może dziesięć procent wzrostu płac. Poza tym rząd permanentnie pracuje przeciwko robotnikom. "Ten rząd obecny dużo pozabierał pracownikom. Dość że nie ma dużych podwyżek płac, to oprócz tego te prawa pracownicze są skurczane, zacieśniane." Nie widzi on jednak obecnie żadnej alternatywy w politycznym krajobrazie Polski.

Ciebiera uważa możliwości pracy związkowej w dobie globalizacji za bardzo ograniczone. Wprawdzie na razie GM inwestuje jeszcze w Gliwicach, jednak już za kilka lat, kierownictwo może się zdecydować na produkcję na Ukrainie lub w Chinach i wtedy polskie miejsca pracy byłyby w niebezpieczeństwie. Dla zilustrowania tego Ciebiera wskazuje na co najmniej dwumetrowej długości blat stołu. Fragment po lewo od kubka to możliwości jakie ma kierownictwo, pozostałe kilka centymetrów to pole działania związków zawodowych.

"Jest przykład Kanady", wyjaśnia Ciebiera. "Mają tam bardzo ostre związki zawodowe, ostrzejsze niż w niemieckim IG Metall. Karol miał kontakt ze działaczami związkowymi z Kanady. Przyjechali i powiedzieli, że pracodawców zjada się na śniadanie. I co im to przyniosło? Wywalczyli on podwyżki płac jakie chcieli. Ale za rok zakład został zamknięty. I gdzie tu jest efekt?" Związki zawodowe mogą zawsze tylko tyle zdziałać, na ile pozwoli kierownictwo. "To jest to wszystko w gestii pracodawcy"

Pracę związkową Ciebiera widzi dlatego również w pierwszym rzędzie jako usługi dla pracowników: związkowcy powinni informować pracowników o sytuacji w zakładzie, planowanych cięciach itd. i wstawiać się za nimi dobrym słowem u kierownictwa.

Człowiek Solidarności przyznaje jednak, że taka czysto związkowa perspektywa na dłuższą metę obróci się przeciwko pracownikom. Zagadniętemu o niedemokratyczną i wrogą robotnikom politykę IG Metall podczas najnowszych strajków w Bochum, brakuje mu najpierw słów. Po pewnym czasie mówi wolno i z namysłem: "To trudne pytanie. Zgodnie z moimi obserwacjami, mogłoby zdarzyć się to również u nas. Obecnie panuje taka dziwna sytuacja na świecie i w Europie."

Rzeczywistego wyjścia Ciebiera i Rybiński nie widzą. Ciągle wskazują na zakłady VW w Poznaniu, którym kierownictwo pozostawia związkowi dużo więcej pola manewru. Z ich własnych wypowiedzi wynika, że wobec takiego uzależnienia pracy związkowej od kierownictwa, konieczne są inne perspektywy. Naprawdę jasne jest jednak dla nich tylko to, że przeciwko dyktatowi pracodawcy należałoby wystąpić na płaszczyźnie międzynarodowej. " Już najwyższy jest czas to [związki zawodowe] jednoczyć. Ja jestem nawet w stanie zaakceptować jedną władze związków zawodowych w europie. Jedna władza centralna. Tak to powinno wyglądać."

Aby każdemu zapewnić godne życie, należy na płaszczyźnie międzynarodowej walczyć o dobre warunki pracy i o adekwatne wynagrodzenia. "Nawet patrząc na swoje interesy, powinno nam zależeć na tym, żeby ludzie w tamtych krajach dochodzili do lepszych standardów i żeby im się żyło lepiej.", zauważa Ciebiera. Do tego potrzeba jednak międzynarodowego połączenia: "Gdybyśmy zastrajkowali wszyscy, na całym świecie, to wtedy tak. Ale zastrajkują Chiny? Zastrajkuje India? Czy inni zastrajkują? Nie zastrajkują. I dopóki nie będzie tej konsolidacji światowej, to musimy to inaczej tutaj prowadzić, i bardziej od rządów, od pracodawców i od tych co mają kasę pomocy wymagać."

Obydwaj związkowcy nie maja żadnej politycznej perspektywy. Doświadczenia z różnymi polskimi rządami odwiodły ich od polityki. "Do czego zmierzam: Uważam, że związek zawodowy nie powinien mieć partii, która będzie we władzach. Podejrzewam, że nigdzie w Europie to by się nie udało. Bo politycy mają inne cele," wyjaśnia Ciebiera. Nie widzi on żadnej możliwości dla nowej partii robotniczej. "Ja nie jestem za tym, czegoś nowego szukać. Bo to nowe za chwile będzie stare i będzie to samo. Jak to poczuje tą władzę, to już ten pracownik mimo wszystko zostaje z boku".

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!