World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy

Wojna w Iraku a kryzys amerykańskiego i międzynarodowego kapitalizmu

16 lutego 2005 roku

Artykuł Nicka Beamsa tłumaczony z języka angielskiego (17. stycznia 2005r.) ukazał się w języku niemieckim na stronie WSWS w dniu 1. lutego 2005r.

8 i 9 stycznia odbyło się w Ann Arbor, Michigan zebranie członków amerykańskiej Socialist Equality Party, które zajmowało się wnioskami z wyborów prezydenckich. Publikujemy dzisiaj mowę Nicka Beamsa, narodowego sekretarza australijskiej SEP i członka redakcji World Socialist Web Site. Beams przekazał zebranym pozdrowienia australijskiej sekcji Międzynarodowego Komitetu Czwartej Międzynarodówki.

W języku niemieckim 15, 16 i 19 stycznia ukazały się już wprowadzające artykuły Dawida Northa, narodowego sekretarza SEP i przewodniczącego redakcji WSWS, jak również 28 i 29 stycznia artykuły Barry Greya, członka redakcji WSWS.

W imieniu przywództwa oraz członków australijskiej Socialist Equality Party chciałbym przekazać temu ważnemu zgromadzeniu najserdeczniejsze rewolucyjne pozdrowienia. Miniony rok miał ogromne znaczenie dla pracy Międzynarodowego Komitetu Czwartej Międzynarodówki (IKVI) i dla wszystkich jego sekcji. Spotkaliśmy się przed rokiem i dyskutowaliśmy o wtrąceniu się SEP w amerykańskie wybory prezydenckie – wydarzenie, które, jak podkreślamy, miało naprawdę międzynarodowe znaczenie. Ocena ta w ostatnich dwunastu miesiącach ciągle była potwierdzana.

Amerykańska inwazja na Irak oraz okupacja kraju, która po niej nastąpiła, stanowią historyczny punkt zwrotny w światowej sytuacji politycznej i otworzyły one nowy rozdział w walce międzynarodowej klasy robotniczej, do której musimy się teraz przygotować poprzez dalszy rozwój naszej analizy i perspektyw.

Opracowanie perspektywy wymaga naukowej analizy sytuacji politycznej. Najważniejszym warunkiem takiej analizy jest staranie się o zrozumienie wydarzeń w ich historycznym kontekście, zupełnie przeciwnie do metody krótkowzrocznego pragmatyzmu i oportunizmu, które traktują wydarzenia jako przypadkowy splot zdarzeń.

Sięgnięcie przez Stany Zjednoczone do wojny agresywnej, porzucenie wszelkich zasad, według których w ostatnich sześciu dziesięcioleciach uregulowane były stosunki międzynarodowe, otwarte usprawiedliwianie tortur i awansowanie ich sprawców na najwyższe państwowe stanowiska w kraju, popieranie kryminalnych metod we wszystkich dziedzinach państwa i gospodarki jak również fakt, że zjawiska te wywołują jedynie słabą opozycję wśród politycznego establishmentu – wszystko to oznacza, że u podstaw takich wydarzeń leżą głęboko sięgające przyczyny. Nie mogą one być przypadkowym splotem czynników, lecz muszą mieć korzenie w znacznie większych społecznych i ekonomicznych procesach.

Jedna z najmocniejszych stron naszej analizy polega na tym, że my dostrzegamy najistotniejsze, tzn. historyczne przyczyny, które stoją za erupcją amerykańskiego militaryzmu. W oświadczeniu wyborczym SEP pisaliśmy:

"Nowa integracja i powiązanie gospodarki światowej – fenomen, który zazwyczaj nazywany jest globalizacją – jest nie do pogodzenia z systemem państwa narodowego, na którym bazuje kapitalizm. Gwałtowny wybuch amerykańskiego imperializmu - skupiony w stworzonej przez Busha doktrynie wojny prewentywnej – przedstawia bezcelową próbę rozwiązania sprzeczności pomiędzy gospodarką światową, a państwem narodowym, poprzez ustanowienie hegemonii jednego kraju, mianowicie USA, nad innymi krajami."

Można naprawdę powiedzieć, że walka o to, żeby rozwiązać te sprzeczności pomiędzy gospodarką światową a państwem narodowym, stanowiła rdzeń polityki w ostatnich 100 latach. W tym roku obchodzona jest 100 rocznica opracowania perspektywy permanentnej rewolucji Trockiego, w której wyjaśniał on, że rewolucja socjalistyczna dokonuje się w wymiarze globalnym, napędzana jest przez globalne sprzeczności i procesy i nie należy jej pojmować jako szereg narodowych rewolucji i warunków. Narodowe specyfiki każdego kraju, wyjaśniał on później, muszą być rozumiane jako swoista kombinacja zasadniczych globalnych tendencji rozwojowych.

Perspektywa Trockiego potwierdzona została przez wybuch I. Wojny Światowej. Przyczyną wojny, wyjaśniał on, jest obruszenie się mocy produkcyjnych, które teraz rozwinięte były w kryterium światowym, na ograniczenia systemu państwa narodowego, w którym rozwijały się do tej pory i który do pewnego czasu dawał im ogromny impuls. Każde z kapitalistycznych mocarstw próbowało rozwiązać tą sprzeczność, poprzez narzucenie siebie jako dominującego mocarstwa. Wywołało to walkę wszystkich przeciwko wszystkim.

W kapitalizmie konflikt ten nie mógł być rozwiązany, wyjaśniał Lenin w swojej analizie imperializmu, ponieważ niezależnie od wyniku wojny nie istniała możliwość osiągnięcia permanentnego pokoju. Przyczyna tego leżała w nierównomiernym rozwoju ekonomicznym kapitalizmu, poprzez co ciągle przemieszczały się stosunki władzy pomiędzy wielkimi kapitalistycznymi centrami a tym samym powstawały warunki do dalszych globalnych konfliktów.

Często błędnie sądzi się, że Lenin w swoim piśmie zajmował się zaledwie gospodarczym wyzyskiem krajów kolonialnych przez mocarstwa imperialistyczne. Bez wątpienia zajmuje się on tym problemem. Jednak właściwy cel analizy Lenina polegał na tym, żeby udowodnić obiektywną historyczną konieczność rewolucji socjalistycznej, pokazując, że sprzeczności pomiędzy siłami produkcji (które teraz rozwinęły się w kryterium światowym) a stosunkami społecznymi kapitalizmu (własność prywatna i system państwa narodowego) stały się tak silne, że ludzkość skonfrontowana została z perspektywą wojny i barbarzyństwa, jeśli system kapitalistyczny nie zostałby obalony przez rewolucję socjalistyczną.

Trocki podkreślał zawsze, że imperializm nie jest polityką, lecz stanowi "bandycko-kapitalistyczną próbę" rozwiązania sprzeczności, która wystąpiła w procesie rozwoju ludzkości - sprzeczności pomiędzy gospodarką światową a systemem państwa narodowego. Sprzeczność ta rozwiązana mogła być jedynie poprzez klasę robotniczą.

"Imperialistycznej bezradności kapitalizmu proletariat przeciwstawić może jako praktyczny program jedynie socjalistyczną organizację gospodarki światowej", pisał on. "Proletariat zmuszony jest przeciwstawić wojnie jako metodzie rozwiązania nierozwiązalnych sprzeczności kapitalizmu w szczytowym punkcie jego rozwoju swoją metodę – metodę socjalistycznej rewolucji."

Analiza ta ma prawie 100 lat. Czy z biegiem czasu straciła na ważności? Na pytanie to można odpowiedzieć tylko wtedy, gdy zbada się historycznie, jak powstała i rozwijała się sprzeczność pomiędzy gospodarką światową a państwem narodowym.

Bezpośrednio po wojnie Trocki zauważył na wpół żartobliwie, walka polityczna pomiędzy Leninem i Wilsonem stała się teraz zapasami. Świat urządzony zostałyby na nowo albo przez dominujący amerykański imperializm i zasady, które reprezentował amerykański prezydent Woodrow Wilson, albo przeobrażony zostałby poprzez rozprzestrzenienie się socjalistycznej rewolucji, która rozpoczęła się w Rosji pod przywództwem Partii Bolszewickiej.

Jak wiemy nie spełniła się żadna z tych perspektyw. Rewolucja socjalistyczna ograniczyła się do Rosji i przeżyła straszną degenerację w formie stalinizmu, co doprowadziło w końcu do wyniszczenia rewolucjonistów. Ma to duże znaczenie i nie jest dziełem przypadku, że degeneracja ta dokonała się pod nacjonalistycznym sztandarem "socjalizmu w jednym kraju". Jak wyraził to Trocki, w konflikcie pomiędzy permanentną rewolucją i socjalizmem w jednym kraju zawarte były wszystkie zasadnicze problemy tej perspektywy politycznej.

Rewolucja socjalistyczna nie rozprzestrzeniła się, jednak w równie niewielkim stopniu popularność zyskała perspektywa Wilsona nowego ukształtowania gospodarki światowej. Na skutek tego utrzymywały się międzyimperialne konflikty. "Wojna mająca na celu zakończenie wszystkich wojen" nie przyniosła pokoju, lecz zaledwie 20-letnie zawieszenie broni, po którym konflikt ponownie wybuchł, w postaci Drugiej Wojny Światowej. Dopiero po niej amerykański imperializm był w stanie przeforsować nowy porządek świata, w którym sprzeczności, które doprowadziły do wybuchu Pierwszej Wojny Światowej, nie zostały wprawdzie rozwiązane, ale jednak przynajmniej zostały stłumione.

Powojenny porządek ukształtowany został ze strony klasy panującej Ameryki z godnym uwagi stopniem świadomości. W znaczącym stanowisku, które opublikowane zostało w maju 1942 roku, wydawcy magazynuFortune, Time iLife, wyjaśniali, że "Ameryka jest najsilniejszą jedyną siłą w powojennym świecie i […] i dlatego do niej należy decyzja, jakiego powojennego świata chce."

Musiałaby istnieć współpraca pomiędzy państwem i gospodarką, aby doprowadzić do równowagi ekonomię oraz wesprzeć i rozwinąć prywatne przedsiębiorstwa. Stworzyłoby to sytuację, w której zlikwidowane mogłyby zostać przeszkody dla dalszej ekspansji. Podczas, gdy uznano, że z powodu "protestu międzynarodowego proletariatu, [...] najważniejszego faktu ostatnich dwudziestu lat, […] całkowity międzynarodowy wolny handel nie był dłużej bezpośrednią polityczną rzeczywistością", mimo to jest możliwe dążenie w tym kierunku, ponieważ "uniwersalny wolny handel, a nie oburzający nacjonalizm, jest ultymatywnym celem racjonalnego świata."

Autorzy tego dokumentu nazwali swój program nowym amerykańskim imperializmem, obstawali jednak przy tym, żeby mógł on zdecydowanie się różnić od wersji brytyjskiej.

"Może się on również różnić od niedojrzałej wersji amerykańskiej, która nastąpiła po naszej ekspansji w wojnie przeciwko Hiszpanii. Amerykański imperializm może dokończyć dzieła, które rozpoczęli Brytyjczycy: na miejscu kupców i właścicieli plantacji przedstawicielami ich mogą być buldożery, technicy i urządzenia. Amerykański imperializm nie potrzebuje eksterytorialności. [...] Stany Zjednoczone nie boją się również stworzenia sobie przemysłowych rywali, którzy poddaliby w wątpliwość naszą potęgę […], ponieważ wiemy, że industrializacja stymuluje handel międzynarodowy. [...] Ten amerykański imperializm brzmi bardzo skromnie i moralnie. Lecz mimo to jest on realistyczną polityką dla Ameryki, ponieważ to przyjaźni a nie jedzenia potrzebujemy od reszty świata najbardziej."

Kluczowym problemem przy stwarzaniu powojennego porządku było rozpowszechnienie efektywniejszych metod amerykańskiego kapitalizmu na resztę świata albo przynajmniej na już rozwinięte kraje, jak również stworzenie nowej międzynarodowej normy, która je uwzględnia – rozpoczęło się to likwidacją bloków handlowych, które powstały w latach trzydziestych dwudziestego wieku i stworzeniem nowej europejskiej gospodarki, która ułatwiła ogólną kapitalistyczną ekspansję. Innymi słowy: żeby rozszerzyć siły produkcyjne, konieczne było zniesienie przynajmniej kilku ograniczeń, które niósł ze sobą system państwa narodowego. Kamieniami węgielnymi tych nowych układów były system walutowy Brettona Woodsa, umowa celna i handlowa GATT oraz Plan Marshala.

Rozwiązanie konfliktów pomiędzy imperialistycznymi mocarstwami polegało na stworzeniu Pax Americana, która polegała na amerykańskiej hegemonii. Hegemonia ta z kolei wspierała się na trzech kolumnach: 1) wyższości amerykańskich metod produkcji i względnej sile amerykańskiej gospodarki, 2) nadrzędnej pozycji dolara amerykańskiego, w której odzwierciedlała się wyższa produktywność amerykańskiej gospodarki i 3) sile amerykańskiej armii.

Poprzez powojenne porozumienia nie mogły jednak zostać pokonane sprzeczności, które w pierwszej połowie 20. wieku wywołały wojnę i rewolucję społeczną. Ich skuteczne zastosowanie doprowadziło do tego, że sprzeczności te wystąpiły na nowo na wyższym poziomie.

Rozszerzenie produkcji w okresie powojennym – zwiększona produktywność europejskiej i japońskiej ekonomii i rozszerzenie rynku światowego – zmniejszyły względną wyższość Stanów Zjednoczonych wobec ich głównych rywali Niemiec i Japonii. Ten względny upadek ujawnił się we wzrastających problemach bilansu płatniczego Stanów Zjednoczonych. Już we wczesnych latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku rząd Kennedyego martwił się z powodu odpływu pieniędzy ze Stanów Zjednoczonych. Jednak palącym problem ten stał się dopiero w późnych latach sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych dwudziestego wieku, gdy bilans handlowy USA znalazł się w obszarze negatywnym.

Wzrost Niemiec i Japonii zaczął podkopywać względną przewagę Stanów Zjednoczonych – było to nieuniknionym wynikiem porozumienia powojennego. Jednak alternatywa gospodarczego tłumienia Niemiec i Japonii nie była żadną opcją. Deindustrializacja Niemiec, jak to w ostatnich dniach Drugiej Wojny Światowej proponowane było przez amerykańskiego ministra finansów Morgenthaua, uderzyłaby w Stany Zjednoczone. Rozprzestrzenienie amerykańskiego kapitalizmu zależało od rozprzestrzenienia kapitalizmu światowego jako całości: pokazały to gorzkie doświadczenia lat trzydziestych dwudziestego wieku.

Najpierw Stany Zjednoczone próbowały utrzymać system Bretton-Wooda, który polegał na gwarancji, że 35 dolarów odpowiadało jednej uncji złota a dolar w każdej chwili zamieniony mógł zostać na złoto. Jednak, gdy w reszcie świata spiętrzyły się góry dolarów, których wartość dalece przewyższyła rezerwy złota państwa amerykańskiego, stało się to niemożliwe. W rzeczywistości takie rozszerzenie międzynarodowej aktywności gospodarki, które nakręcane miało być przez system Bretton-Wood, skutkowało tym, że duże koncerny i banki zaczęły operować poza bezpośrednią narodową kontrolą.

Wzrastanie tak zwanego europejskiego rynku dolarowego w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku było wyrazem tego procesu. Najpierw brytyjskie a później również amerykańskie przedsiębiorstwa i instytucje finansowe znajdowały we wzrastającym stopniu schronienie na tym rynku, gdy chciały obejść narodowe uregulowania, które pochodziły z ich własnych krajów. Utrzymanie systemu Bretton-Wood oznaczałoby dla Stanów Zjednoczonych: 1) wprowadzenie wewnątrz polityki recesji, aby zmniejszyć deficyt bilansu płatniczego, 2) obniżenie na zewnątrz wydatków na armię, aby zredukować odpływ dolarów do międzynarodowego systemu finansowego.

Załamanie systemu Bretton-Woods z jego mocnymi stosunkami walutowymi i regulacjami finansowymi oznaczał, że właśnie rozwój sił produkcyjnych, które on wspierał, popadł w konflikt z narodowymi instrumentami kontroli, które ten system rozwinął. Stany Zjednoczone zrobiły decydujący krok, aby rozwiązać tą sprzeczność, przechodząc do systemu bazującego na kredytach. Jeśli zabierze się dolarowi jego pokrycie w złocie, tak argumentowano, nie osłabia to amerykańskiej pozycji, ponieważ inne kraje w celu finansowania swoich międzynarodowych transakcji muszą trzymać się dolara, który ostatecznie jest nie do zastąpienia przez żadną inna walutę.

System Bretton-Wood upadł w tym czasie, gdy dokonywała się znacząca zmiana w gospodarce kapitalistycznej: stopa zysku zaczęła znowu spadać. W biegu historycznego rozwoju kapitalizmu były jasno rozpoznawalne epoki rozwoju gospodarczego, które dość znacznie się od siebie różnią – jeżeli porównać ze sobą na przykład epokę międzywojenną z boomem po Drugiej Wojnie Światowej, albo okres czasu od 1873 do 1895 roku zwany Wielkim Kryzysem z dwoma dziesięcioleciami przed Pierwszą Wojną Światową, która zapisała się w historii jako Belle Epoque.

Fazy te powiązane są ostatecznie ze zmianami w przeciętnej stopie zysku. Powojenny boom nie byłby możliwy bez politycznych decyzji rządu amerykańskiego i jego dalekowzrocznych planistów. Środki te spełzłyby jednak szybko na niczym, gdyby rozprzestrzenienie produktywniejszych amerykańskich metod produkcji nie doprowadziło do wzrostu akumulacji wartości dodatkowej dla systemu kapitalistycznego jako całości i przyrostu przeciętnej stopy zysku.

Lecz w końcu lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku stopa zysku zaczęła ponownie spadać i w latach 1974/75 kapitalizm przeżył na całym świecie najgorszą recesję od momentu lat trzydziestych dwudziestego wieku. Całkowite niepowodzenie kejnezjańskich środków mających na celu odbudowanie wzrostu gospodarczego i stabilności – w rzeczywistości pogorszyło ono sytuację i doprowadziło do fenomenu stagflacji (wysokie bezrobocie razem z rzekomym przeciwieństwem, inflacją) - wskazywało na to, że chodziło o głębiej sięgający problem strukturalny.

W roku 1979 dominujące części kapitału finansowego uczyniły zdecydowany krok, aby rozwiązać ten kryzys. Jest to tym, co weszło do historii jako Volcker – Szok – mianowanie Paula Volckera na kierownika amerykańskiego Banku Centralnego Federal Reserve Bard oraz podwyższenie stóp procentowych do rekordowego poziomu. Recesja, która po tym nastąpiła, która była jeszcze gorsza niż ta w latach 1974/75, miała wymusić przeobrażenia w przemyśle.

Marks twierdził dawniej, że kapitał ma dwie drogi, aby zareagować na spadek stopy zysku: 1) zrewolucjonizowanie procesu produkcji, poprzez co podniesie się czerpanie wartości dodatkowej z klasy robotniczej i 2) rozwój machinacji finansowych i środków spekulacyjnych, aby osiągnąć akumulację zysku poprzez inne środki. Obydwie reakcje wynikają ze spadku stopy zysku, jednak znacznie się różnią. Pierwsza jest próbą pokonania problemu za pomocą podwyższenia czerpania wartości dodatkowej, druga jest próbą przyswojenia sobie dużej części już uzyskanej wartości dodatkowej przy pomocy środków finansowych.

Nie ulega wątpliwości, że procesy produkcyjne w ostatnim ćwierćwieczu ogromnie się zmieniły. Zastosowanie technologii bazującej na komputerach doprowadził do znacznego wzrostu wydajności pracy. Jednak musimy zadać pytanie: czy poprzez to wzrosła przeciętna stopa zysku? Czy światowa gospodarka kapitalistyczna doświadcza nowego rozkwitu po spadku kondycji, który rozpoczął się w środku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku? Odpowiedzią jest zdecydowane: nie.

Największa europejska ekonomia, Niemcy, przeżyła w ciągu większej części minionego dziesięciolecia niski lub ujemny wzrost. Od czasu załamania rynku akcji na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku Japonia przeżywa deflację. Od czasu do czasu wydaje się, że japońska gospodarka przełamała trudności, jednak krótko potem staje się jasne, że radość była przedwczesna.

Wzrost amerykańskiej gospodarki jest wyjątkiem, który potwierdza regułę. Wzrost, który się dokonał, w dużej części został utrzymany poprzez zwiększone branie kredytów. W rzeczywistości od czasu krachu ma giełdzie z października 1987 roku była to centralna polityka Federal Reserve Boards. Reakcja amerykańskiego Banku Centralnego na każdy kryzys rynków finansowych – krach z 1987 roku, kryzys rynku rentowego z roku 1994, kryzys azjatycki z lat 1997/98, kryzys rosyjski z roku 1998, załamanie LTCM-Hedgefonds w 1998 roku, kryzys rynku akcji w 2001 – była zawsze taka sama: podwyższyć zdolność płatniczą.

Zastosowanie kredytów w celu podwyższenia wzrostu gospodarki doprowadziło do ogromnych dysproporcji i napięć w gospodarce światowej. Amerykański deficyt bilansowy opiewa obecnie na więcej jak 500 miliardów dolarów, co odpowiada prawie sześciu procentom dochodu krajowego brutto (BIP) i aby go utrzymać wymaga dopływu 2,5 miliarda dolarów dziennie z reszty świata. Długi zagraniczne Stanów Zjednoczonych wynoszą prawie trzy biliony dolarów. Od czasów kryzysu azjatyckiego w latach 1997/98 szacuje się, że gospodarka amerykańska, która stanowi 25 do 30 procent produktu socjalnego brutto na całym świecie, odpowiedzialna jest za 90 albo jeszcze więcej procent dodatkowego globalnego popytu.

Ostatecznie źródło tych ogromnych dysproporcji leży w postępującym naprzód spadku stopy zysku na przestrzeni dłuższego czasu. W tych warunkach wzrost staje się coraz bardziej grą, w której suma zysków i strat równa się zeru. Amerykański deficyt bilansowy rozwiązany może być tylko poprzez rozszerzenie europejskiej i japońskiej gospodarki. Jednak wzrost tych ekonomii powiązany jest z eksportem. W przypadku Azji oznacza to przede wszystkim eksport do Stanów Zjednoczonych. Jednak wzrastający eksport oznacza, że popyt ze Stanów Zjednoczonych pozostać musi wysoki a poprzez to również wysoki pozostać musi deficyt bilansowy.

Amerykański deficyt bilansowy mógłby zostać rozwiązany tylko wtedy, gdyby gospodarka światowa jako całość dużo szybciej się rozwijała. Wyrazem tego, że nie udaje jej się to, jest utrzymująca się niska stopa zysku.

Obecne dysproporcje prowadzą do nasilonych napięć. Były minister finansów Lawrence Summers określił tą sytuację jako "równowagę finansowego strachu". Pozycja płatnicza Stanów Zjednoczonych utrzymywana jest w coraz większym stopniu poprzez dopływ kapitału z azjatyckich banków centralnych, które chcą utrzymać wartość własnej waluty na niskim poziomie, kupując wartości majątkowe podane w dolarach amerykańskich. Polityka ta wystawia je jednak jeszcze silniej na amerykańskie rynki i zwiększa niebezpieczeństwo dużych strat, jeśli dolar miałby w dalszym ciągu tracić na wartości. W niektórych przypadkach spadek wartości dolara o 10 procent prowadziłby do spadków kursu dolara, które odpowiadają 10 procentom produktu krajowego brutto. Duże azjatyckie banki centralne chętnie zmniejszyłyby swoje uzależnienie od rynku amerykańskiego. Ale wszystkie są świadome, że nagły ruch wywołać może załamanie.

W ostatnim czasie wszyscy aż za dobrze poznaliśmy dynamikę trzęsień ziemi, które wywołane zostało poprzez zderzenie się płyt tektonicznych planety. Płyty te wsuwają się w siebie i wywołują przy tym niewyobrażalnie wielkie napięcia, co w ostateczności prowadzi do ogromnych przesunięć. Nie jest możliwe przewidzieć dokładnie, kiedy się to odbędzie – w pewien sposób jest to przypadkowe. Jednak jednocześnie występuje tu pewna prawidłowość – reguła wyraża się poprzez przypadek.

W ten sam sposób procesy na rynkach finansowych, które wywołują coraz większa dysproporcję, prowadzą do narastających napięć, które w pewnym określonym momencie – wywołane przeważnie przez jakiś przypadek – doprowadzą do gwałtownego finansowego przesunięcia.

Jakie są polityczne konsekwencje tych procesów ekonomicznych? Rzućmy okiem na inwazję i okupację Iraku, aby prześledzić połączenia pomiędzy ekonomicznymi sprzecznościami Stanów Zjednoczonych i kapitalizmu światowego a rosnącym militaryzmem amerykańskim.

Powinniśmy przywołać w pamięci analizę, którą Komitet Międzynarodowy dokonał na okoliczność upadku Związku Radzieckiego w 1990 roku. Obstawaliśmy przy tym, żeby rozwiązanie ZSRR nie oznaczało triumfu kapitalizmu i końca socjalizmu, lecz wiele bardziej początek sprzeczności pomiędzy gospodarką światową a systemem państwa narodowego. Zniknięcie Związku Radzieckiego oznaczało załamanie powojennego porządku kapitalistycznego i ponowne pojawienie się konfliktów i napięć, które naznaczyły pierwsze cztery dziesięciolecia dwudziestego wieku.

Po upadku ZSRR nabrzmiewanie imperialistycznych antagonizmów szybko stało się oczywiste. Należy przypomnieć sobie chociażby dokument Pentagonu dotyczący głównych kierunków obrony z roku 1992, w którym pisano, że konieczne jest teraz przeszkodzenie powstaniu sił lub grup władzy, które ekonomicznie lub politycznie mogłyby być niebezpieczne dla Stanów Zjednoczonych.

W swojej opublikowanej w 1994 roku książce Rozsądek narodów – o istocie polityki zagranicznej Henry Kissinger ostrzegał, że koniec Zimnej Wojny powiększy problemy zamiast je zmniejszyć, nawet, jeżeli niektórzy współcześni mówili o wielobiegunowym świecie, który teraz opanowany miał być tylko przez jedno supermocarstwo. Najpierw, pisał on, Stany Zjednoczone skonfrontowane zostałyby z gospodarczą konkurencją, jakiej nigdy nie przeżyły podczas Zimnej Wojny.

Panowanie jednego mocarstwa w Europie czy w Azji, według Kissingera, stanowiłoby strategiczne niebezpieczeństwo dla Ameryki. Ugrupowanie takie byłoby w stanie, wyprzedzić Amerykę pod względem gospodarczym a w ostatecznym rozrachunku również pod względem militarnym. Temu niebezpieczeństwu należałoby zapobiec nawet wtedy, gdyby ta dominująca władza miała być pozornie życzliwa.

Na dłuższą metę, jak twierdził Kissinger, skutkiem naprawdę zjednoczonej Europy byłoby przesunięcie władzy o zasięgu światowym, z równie dalekosiężnymi skutkami jak upadek Związku Radzieckiego. Następstwa powstania takiej Europy na pozycję Ameryki w świecie i euroazjatycką równowagę władzy byłyby olbrzymie i w nieunikniony sposób doprowadziłyby do wzajemnych napięć w stosunkach atlantyckich.

Amerykańska inwazja na Irak nie skierowana była tak bardzo przeciwko Sadsamowi Husseinowi, lecz o wiele bardziej przeciwko europejskim i azjatyckim rywalom Washingtonu. Wymyślmy odwrotny scenariusz. Przyjmijmy, że po rozbrojeniu kraju zgodnie z rezolucjami ONZ sankcje przeciwko Irakowi zostałyby zniesione. Produkcja i eksport ropy zostałyby wznowione i uzyskałyby duże dochody, które mogłyby zostać wykorzystane do odbudowy kraju jak również do otwarcia nowych pól naftowych.

Mającym z tego korzyść nie byłyby jednak amerykańskie przedsiębiorstwa, lecz europejskie firmy budowlane i producenci maszyn. Pola naftowe użytkowane byłyby przez francuskie, rosyjskie i chińskie koncerny. Ściślejsze stosunki gospodarcze nieuchronnie narzuciłyby pytanie, czy eksport ropy, przynajmniej z Iraku, ale być może również od innych producentów, nie powinien być liczony w euro zamiast w dolarach.

Innymi słowy: normalizacja stosunków oznaczałaby wzmocnienie europejskich i azjatyckich mocarstw kosztem Stanów Zjednoczonych. Kontynuacja reżimu sankcyjnego nie była żadną opcją, ponieważ ten system znajdował się już w stadium szybkiego rozpadu. Aby obronić swoją pozycję Stany Zjednoczone podjęły interwencję militarną mając na celu ustanowienie marionetkowego rządu i zapewnienie swojej kontroli nad całym regionem.

Inwazja w Iraku jest specyficznym wyrazem pewnego ogólnego procesu. Powojenna hegemonia Stanów Zjednoczonych bazowała na przewadze ich metod produkcji, ich finansów i dominującej waluty i wreszcie na ich militarnej potędze. Erozja przewagi amerykańskiej w dziedzinie produkcji doprowadziła do upadku systemu Brettona- Wooda. Po tym Stany Zjednoczone próbowały utrzymać swoją pozycję przy pomocy środków finansowych. Ale również to miało swój kres. W ostateczności jeszcze nigdy w historii nie było sytuacji, w której globalny hegemon byłby najbardziej zadłużonym w świecie narodem i który zależałby od wzrastającego przypływu zagranicznego kapitału. Tutaj leży przyczyna sięgnięcia do militaryzmu.

Wynikają z tego najważniejsze pytania dotyczące perspektyw. Czy za pomocą zastosowania siły militarnej w jakikolwiek sposób przełamane mogą zostać sprzeczności kapitalizmu światowego i stworzona zostać może nowa Pax Americana, czy też próba dokonania tego, będzie miała dramatyczne skutki ekonomiczne i polityczne? Jest oczywiste, że ostatnia perspektywa jest prawdziwa. Na taką sytuację musimy się teraz przygotować.

Jak to przygotowanie ma się odbyć? Tutaj widać całe znaczenie historycznej walki, którą prowadził Komitet Międzynarodowy. Co znajdowało się w centrum wszystkich walk naszego ruchu od czasu odłączenia się pablistów w roku 1953? Stworzenie niezależnej perspektywy dla klasy robotniczej.

Występujemy przeciwko programowi pablistów, który mówił, że socjalizm realizowany jest przez aparaty biurokratyczne, które poprzez nacisk mas wprowadzone mogłyby być na kurs rewolucyjny. Sprzeciwiamy się stanowisku pablistów, że stalinowska biurokracja mogłaby przejść proces samozreformowania się lub też, że drobnomieszczańsko- nacjonalistyczne siły jak castroicyzm mogłyby zastąpić klasę robotniczą podczas procesu przechodzenia do socjalizmu. Wszystkie te programowe pytania pojawiły się ponownie przed 20 laty przy rozłamie brytyjskiej Workers Revolutionary Party, która odrzucała zasady polityczne, na bazie których stworzony został Międzynarodowy Komitet.

Wszyscy oportuniści atakują nas, ponieważ obstajemy przy politycznej niezależności klasy robotniczej. To wszystko bardzo pięknie, mówią, ale akurat teraz jest konieczne wspieranie "mniejszego zła", aby dokonać praktycznego postępu. Wszystkie te tendencje zdyskredytowały się w trakcie amerykańskich wyborów. Począwszy od radykałów takich jak Chomsky i Tariq Ali, a skończywszy na takich przeciwnikach globalizacji jak Naomi Klein, wszyscy obstawali przy tym, że konieczne jest wybranie Kerrygo. Jest to najważniejsza nauka, jaką należy wyciągnąć z amerykańskich wyborów: walka o niezależność klasy robotniczej, którą wszyscy oportuniści uważają za obcą rzeczywistości, jest najważniejszym problemem ze wszystkich.

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!