World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy : Walka o władzę na Ukrainie

Juszczenko wygrywa wybory na Ukrainie

Peter Schwarz
30 grudnia 2004 roku

Artykuł autorstwa Justusa Leichta i Petera Schwarza ukazał się w języku niemieckim na stronie WSWS 28. grudnia 2004

Zgodnie z wszystkimi wcześniejszymi przewidywaniami Wiktor Juszczenko zostaje nowym prezydentem Ukrainy. W czasie powtórnych wyborów 26. grudnia kandydat opozycji otrzymał 52 procent głosów. Jego przeciwnik, urlopowany szef rządu Wiktor Janukowycz, otrzymał 44 procent. Frekwencja wyborcza wyniosła około 75 procent, nieco mniej niż przy poprzednich wyborach 21. listopada.

W liczbach absolutnych Juszczenko zyskał do tego około 850.000 głosów i liczbą 15,1 milionów uzyskał taki sam wynik jak Janukowycz przed pięcioma tygodniami. Ten natomiast przegrał 1,5 milionami glosów.

Powtórzenie wyborów zostało zarządzone przez Sąd Najwyższy, po tym jak wcześniejszy wynik wyborów, który pokazywał niewielkie zwycięstwo Janukowycza, spotkał się ze zmasowanym naciskiem z Zachodu i wielotygodniowymi masowymi protestami w Kijowie. W ostojach szefa rządu na wschodzie kraju, według opozycji, wynik wyborów został wyraźnie sfałszowany. Jeśli jednak porówna się wynik obydwu wyborów w tych regionach, teza ta nie da się udowodnić.

Janukowycz mógł obronić wszystkie swoje ostoje. Tak jak już 21. listopada dziesięć z ogółem 27 regionów w wyraźnej większości zdecydowało się na niego. Osiągnął on tam ponownie ten sam udział głosów i stracił maksymalnie 2-3 punkty procentowe. W swoim rodzinnym regionie uzyskał 94 zamiast 96 procent głosów, jednakże przy mniejszej frekwencji wyborczej. Donieck jest centrum ukraińskiego przemysłu ciężkiego i wraz ze 3,5 uprawnionych do głosowania największym regionem wyborczym kraju.

Juszczenko uzyskał tym razem w Doniecku 4 zamiast 2 procent, czyli nieznaczną poprawę. Ale za to w swoich ostojach na zachodzie kraju częściowo uzyskał dodatkowo ponad 10 punktów procentowych. Uzyskał tutaj na ogół ponad 70 procent. W czterech regionach osiągnął on więcej niż 90 procent, w regionie Tarnopola nawet 96 procent. W sumie 17 regionów na zachodzie i w centrum kraju zdecydowało się na Juszczenkę te same co 21. listopada. W stolicy i w regionie Kijowa doszedł on do około 80 procent, 5 procent więcej niż podczas poprzednich wyborach.

Dlaczego Juszczenko uzyskał dodatkowe głosy przede wszystkim w jego dotychczasowych ostojach, nie da się tego ocenić na podstawie dostępnych informacji. Jedno jest jednak jasne: Juszczenko nie ucieleśnia, jak twierdził on jeszcze w noc wyborczą, "narodu ukraińskiego". Naród ten jest podzielony jeszcze głębiej niż przed pięcioma tygodniami. Duża część ludności kraju nie ufa przyszłemu prezydentowi.

Na wschodzie kraju, gdzie koncentruje się przemysł metalowy i ciężki a duża część ludności mówi po rosyjsku, jednoznacznym zwycięzcą był Janukowycz. Oprócz Doniecka również w Lugańsku, Sewastopolu i na Krymie osiągnął on wyniki ponad 80 procent. W innych dużych miastach - Zaporożu, Charkowie, Odessie i Dniepropietrowsku uzyskał on udział głosów pomiędzy 60 a 70 procent.

Wyniki te są tym godniejsze uwagi, gdy pamięta się, że 21. listopada część politycznej i gospodarczej elity zmieniła front. I tak dotychczasowy prezydent Leonid Kuczma opuścił swojego byłego podopiecznego i zajął neutralną pozycję. Dlatego Janukowycz zarzucił Kucznie "zdradę" i oskarżył go publicznie zorganizowanie "pomarańczowego podstępu". Pomarańczowy jest kolorem opozycji. W debacie telewizyjnej przed wyborami Janukowycz zarzucił nawet Juszczence, że jest on "kandydatem Kuczmy" i jego "ulubieńcem".

Nawet jeśli nie istnieją dokładne badania na ten temat, wyniki wyborów pozwalają przypuszczać, że wielu wyborców chętniej pozostało w domu lub oddało nieważne głosy, niż mieliby głosować na Juszczenkę. Przede wszystkim pracownicy przemysłu ciężkiego obawiają się likwidacji i zwolnień, gdy urząd prezydenta przejmie silnie zorientowany w kierunku gospodarki rynkowej Juszczenko.

Korespondent brytyjskiego Guardian cytował 36- letniego pracownika kopalni z regionu Doniecka takimi słowami: " On zniszczył kopalnie. Gdy był premierem (1999- 2001), nie otrzymywaliśmy naszych rent i wypłat; Janukowycz podwyższył obydwie. Jeśli Juszczenko wygra, zniszczy nas. On chce importować polski węgiel. A my możemy sprzedawać kury."

W dużej części rosyjskojęzycznego południa i wschodu kraju panuje poza tym strach przed dyskryminacją. Pod koniec kampanii Juszczenko starał się wprawdzie złagodzić te obawy. Demonstracyjnie spotykał się on z przedstawicielami rosyjskich organizacji i zapewniał, że "w żadnym wypadku nie ma on zamiaru zamykania rosyjskich szkół i gazet". Lecz to było już wszystko. Propozycje uczynienia z języka rosyjskiego drugiego języka urzędowego zdecydowanie odrzucił. Dla wielu, którzy nie władają językiem ukraińskim, oznacza to znaczną dyskryminację. W debacie telewizyjnej obydwu kandydatów Janukowycz mówił przeważnie po rosyjsku, Juszczenko za to wyłącznie po ukraińsku. Obwiniał on swojego kontrkandydata o to, że jakoby jest on "prezydentem Moskwy".

Kim jest Juszczenko?

Już w poniedziałek Juszczenko ogłosił się zwycięzcą wyborów. "Dziś wygrał naród ukraiński", wołał do tysięcy wiwatujących zwolenników. Kraj był wprawdzie od 14 lat niezależny, ale nie wolny. "To należy teraz do przeszłości. Dziś rozpoczyna się nowy rozdział w polityce ukraińskiej".

Również zachodnie media przedstawiały wyborcze zwycięstwo Juszczenki jako "zwycięstwo w imię demokracji". Takiemu przedstawieniu nie odpowiada nie tylko głęboki rozłam kraju, który znalazł odbicie w wynikach wyborów, lecz również program i charakter obozu Juszczenki. Reprezentuje on nie "władzę narodu", lecz międzynarodowe imperialistyczne interesy, które wykorzystały odrazę wobec skorumpowanego i autorytarnego reżimu, aby wtargnąć na geostrategicznie znaczący obszar i wyrwać go spod wpływu Rosji.

W Kijowie nie tyle odbywa się zmiana władzy, co przeorientowanie polityki zagranicznej i gospodarczej reżimu, który powstał z rozwiązania Związku Radzieckiego i wprowadzenia kapitalizmu. Juszczenko często twierdził, że chce zakończyć panowanie oligarchii i "systemu Kuczmy". A w rzeczywistości jest ściśle powiązany z obydwoma.

Urodzony w 1954 roku Juszczenko w latach 70-tych został funkcjonariuszem banku państwowego i z powodów związanych z karierą wstąpił do Partii Komunistycznej. Po rozwiązaniu Związku Radzieckiego Kuczma uczynił go szefem Banku Centralnego a w 1999 roku premierem. Wcześniej Juszczenko odrzucił propozycję opozycji, wystąpienia w wyborach prezydenckich przeciwko swojemu mentorowi.

Prowadził on ściśle neoliberalny kurs gospodarczy, który przyniósł wzrastający rozwój gospodarki kosztem dużej części ludności pracującej. Zamknięte zostały liczne kopalnie, obniżyły się renty i płace realne. Za tym szło bardziej represyjne wykonywanie urzędu Kuczmy, którego gangsterskie metody symbolizowało zamordowanie dziennikarza Gongadse. Dopiero po tym jak Kuczma odciął się od Juszczenki wiosną 2001 roku, ten został opozycjonistą i rok później stworzył związek "Nasza Ukraina". Jej zasięg obejmuje od liberałów gospodarczych poprzez chrześcijańskich demokratów aż do ekstremalnie prawicowych nacjonalistów.

Zwrot Juszczenki zbiegł się z agresywnym natarciem amerykańskiego imperializmu na teren byłego Związku Radzieckiego. Najpierw USA założyły w różnych środkowoazjatyckich republikach bazy wojskowe, potem w 2003 roku w Gruzji przy pomocy "Różanej Rewolucji" został doprowadzony do władzy przyjazny USA reżim. Jak rząd Busha w międzyczasie przyznał, zapłacił on w ostatnich dwóch latach 65 milionów dolarów "w celu wsparcia demokracji" różnym grupom, które popierały "pomarańczowa rewolucję" Juszczenki. Kolejne miliony nadeszły od rządów europejskich oraz prywatnych fundacji takich jak Fundacja Sorosa.

Głównym finansującym kampanię wyborczą Juszczenki jest "czekoladowy król" Petro Poroszenko, oligarcha z krwi i kości. Produkuje on nie tylko słodycze, lecz jest również szefem mieszanego koncernu Ukrprominvest z szeregiem stoczni oraz przedsiębiorstw tekstylnych i zajmujących się budową maszyn. Swój pierwszy kapitał zbił w latach dziewięćdziesiątych na tworzeniu i ponownej sprzedaży mas upadłościowych. Innym poplecznikiem Juszczenki jest Dawid Szwania, który handluje rdzeniami atomowymi.

Również inna ważna postać ruchu opozycyjnego, Julia Tymoszenko, zawdzięcza swoją karierę Kuczmie i oligarchom. Urodzona w 1960 roku w rodzinnym mieście Kuczmy Dniepropietrowsku, przeszła dzięki swojemu powiązaniu z Petro Lasarenko, gubernatorem regionu, szybki społeczny awans.

Lasarenko został w 1996 roku premierem i nadał prowadzonemu przez Tymoszenko przedsiębiorstwu Zjednoczone Systemy Energetyczne Ukrainy praktycznie stanowisko monopolisty w handlu gazem ziemnym licencję na robienie pieniędzy. "Piękna Julia" wyprowadziła w tym czasie 100 milionów nieoclonych dolarów (inne źródła mówią o miliardzie) za granicę. Podczas gdy Lasarenko z powodu szantażu, oszustwa i prania pieniędzy siedzi w międzyczasie w amerykańskim więzieniu, kariera jego wspólniczki pięła się dalej w górę. Juszczenko mianował ją wicepremierem do spraw energii!

Tymoszenko przeobraziła się teraz, po tym jak zapewniła bezpieczeństwo swoim milionom za granicą, w pioniera walki przeciwko korupcji i nepotyzmowi oraz bojowniczkę walczącą o gospodarczą liberalizację całkowicie po myśli kapitału międzynarodowego, który żąda zabezpieczeń prawnych dla swojego majątku, zanim zainwestuje swoje pieniądze na Ukrainie. Doprowadziło to do konfliktu Timoszenko z tymi oligarchami, którzy tak jak wcześniej żyją z protekcji państwa wobec zagranicznej konkurencji. Została ona "demokratką" i stworzyła partię Batkiwszczyna (Ojczyzna) symbiozę ukraińskiego nacjonalizmu i poparcia dla amerykańskiego imperializmu.

Tymoszenko poszukiwana jest przez rosyjska prokuraturę oraz Interpol. Również ukraińska prokuratura prowadzi od 2001 roku śledztwo przeciwko niej z powodu uchylania się od płacenia podatków i fałszowania dokumentów jednak to wszystko jest teraz "atakiem na ruch demokratyczny", ucieleśnieniem którego widzi się Tymoszenko.

Podczas gdy Juszczenko przynajmniej słowami starał się załagodzić konflikty w kraju, Tymoszenko niewzruszenie dolewała oliwy do ognia. I tak w przypadku zwycięstwa w wyborach groziła ona odgrodzeniem Doniecka "drutem kolczastym".

W walce wyborczej programowe pytania nie odgrywały prawie żadnej roli. Niewiele dyskutowano o społecznym programie obydwu partii, zamiast tego dyskutowano o zatruciu Juszczenki dioksynami i zupełnie ogólnie o autorytarnej władzy i korupcji. Jednak gdy tylko Juszczenko obejmie urząd, społeczny charakter jego reżimu szybko stanie się widoczny. Podobnie jak w Serbii, Gruzji i wielu innych wschodnioeuropejskich krajach, gdzie wspierane przez tak zwany Ruch Demokratyczny doszły do władzy prawicowe reżimy, za maską demokracji ujawni się wkrótce represyjny charakter kapitalistycznej władzy.

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!