World Socialist Web Site


Mailinglist
Podaj adres email, aby otrzymać informację o nowościach na stronie WSWS

Wprowadź
Usuń

Dzisiejsze nowości !
Aktualne analizy


INNE JĘZYKI

Angielski

Niemiecki
Francuski
Włoski
Hiszpański
Portugalski
Rosyjski
Serbsko-Chorwacki
Turecki
Indonezyjski
Syngalski
Tamilski


NAJWAŻNIEJSZE
WYDARZENIA

Po wyborach w USA
Perspektywy i zadania Socialist Equality Party

Walka o władzę na Ukrainie a strategia hegemonii Ameryki

  WSWS : WSWS/PL : Aktualne analizy

Polski prezydent Kaczyński w Berlinie

20 marca 2006 roku

Artykuł autorstwa Mariusa Heusera i Petera Schwarza ukazał się w języku niemieckim na stronie WSWS w dniu 15 marca 2006 r.

Nowy polski prezydent Lech Kaczyński miał do tej pory mało szczęścia podczas swoich podróży zagranicznych. Nie znalazł poparcia Aniu u elity politycznej ani u mieszkańców odwiedzanych krajów, jeśli ta ostatnia w ogóle zauważyła jego wizytę.

Gdy przed trzema tygodniami spotkał się w Paryżu z francuskim prezydentem Jacques Chiraciem, ten po spotkaniu wysłał na konferencję prasową jedynie swojego rzecznika.

Nawet z USA wrócił Kaczyński w lutym tego roku z pustymi rękami. Chociaż Polska krótko przedtem przedłużyła o rok pobyt swoich oddziałów w Iraku, prezydent USA nie był gotowy na żadne ustępstwa. Nie dał ani solidnych obietnic wsparcia programu modernizacji dla polskiej armii, ani nie doszło do porozumienia odnośnie współpracy gospodarczej obydwu krajów. Mimo żądań Kaczyńskiego zniesienia obowiązku wizowego, Polacy, którzy chcą wjechać do USA, muszą nadal najpierw odwiedzić ambasadę amerykańską.

W ubiegłym tygodniu Kaczyński złożył również dwudniową wizytę w Niemczech. Również tutaj nie powiodło mu się lepiej. Kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Niemiec Horst Köhler i przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert, z którymi po kolei się on spotkał, starali się wprawdzie o uprzejmość, nie czynili jednak żadnych ustępstw na rzecz polskiego prezydenta. Merkel wbrew dyplomatycznej tradycji odmówiła mu nawet na koniec rozmowy wspólnej konferencji prasowej

Jego ostatnie wystąpienie, otwarty wykład na temat "solidarna Europa" na Berlińskim Uniwersytecie Humboldta, zakończył się skandalem. Dziesiątki aktywistów grup homoseksualistów wtargnęły do prawie niestrzeżonej auli i wyzwały prezydenta "antydemokratą" i "narodowym podżegaczem".

Kaczyński jako burmistrz Warszawy wielokrotnie zakazywał demonstracji homoseksualistów i częściowo kazał je rozpędzać siłowo. W auli Humboldta umocnił jeszcze swoją niechęć wobec homoseksualistów słowami: "Nie ma żadnych podstaw do tego, żeby wspierać homoseksualne postawy. Bo gdyby zyskali przewagę w społeczeństwie, to ludzkość musiałaby wymrzeć."

Lech Kaczyński pochodzi z prawicowej, nacjonalistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która dowodzona jest przez jego brata bliźniaka Jarosława. PiS tworzy rząd mniejszościowy, który opiera się w parlamencie na dwóch ekstremalnie prawicowych częściowo otwarcie antysemickich partiach, Samoobronie i Lidze Polskich Rodzin.

Kaczyński reprezentuje polski nacjonalizm, który łączy w sobie chorobliwy antykomunizm i katolicką bigoterię z przekonaniem, że Polska od wieków jest ofiarą swoich sąsiadów i teraz musi uzyskać za to odszkodowanie od całego świata. Robi on to z prowincjonalnością i nieżyciowością, która, wedługSüddeutsche Zeitung, "w Unii Europejskiej jest jedyna w swoim rodzaju". Chociaż granica z Niemcami stoi otworem już od 15 lat, odwiedził on kraj sąsiadów po raz pierwszy w swoim życiu.

Nowy prezydent reprezentuje te polskie stany klasy średniej, które nienawidziły reżim stalinowski nie z powodu jego autorytarnych metod, lecz ponieważ stał on na drodze własnego rozwoju władzy, wpływu i bogactwa.

Połączenie nacjonalistycznego egoizmu i przesadnych roszczeń, o których Kaczyński mówi zupełnie bez żenady, napotyka na arenie międzynarodowej na odmowę nawet u polityków prawicowych, którzy poza tym ideologicznie są mu bliscy. Kaczyński stawia tylko roszczenia w stosunku do Unii Europejskiej, nie jest jednak gotowy, poprzez kompromisy przyczynić się do ich sukcesu, słychać było w licznych komentarzach jego wizyty.

Kaczyński wyraźnie bronił wcześniej tego stanowiska w wywiadzie dla Spiegla."Na Zachodzie niektórzy zapewne myśleli, że Polska nie ma już żadnych własnych interesów, lecz przyłączy się po prostu do stanowiska innych. W żadnym wypadku tak nie jest", podkreślił. Ostatecznie również "inne kraje w Europie reprezentują swoje interesy z dużym zacięciem".

Francji zarzucił "patriotyzm gospodarczy", Niemcom budowę rurociągu bałtyckiego, który dostarcza rosyjski gaz ziemny obchodząc Polskę bezpośrednio do Niemiec. Jest to "projekt, który stoi w rażącym przeciwieństwie do interesów polskich", powiedział Kaczyński. "Jesteśmy sojusznikami Niemiec, wspólnie w Nato i UE dlaczego więc ten rurociąg omijający granice Polski?" Jego rozmowna ten temat z kanclerz Merkel przebiegały do tej pory "w sposób niezadowalający dla Polski".

Aby zapewnić zaopatrzenie Europy w energię, polski prezydent proponuje energetyczne Nato, w którego ramach, "państwa UE i Nato obiecają sobie wzajemną pomoc przy zaopatrzeniu w energię, w każdej formie, jednak bez przemocy". Nazwy Nato, sojuszu militarnego powstałego w czasach Zimnej Wojny skierowanego przeciwko Związkowi Radzieckiemu, używa Kaczyński nieprzypadkowo: ma ona militarny wydźwięk i kieruje się przeciwko Rosji, z którą Polska utrzymuje nad wyraz napięte stosunki.

Propozycja Kaczyńskiego napotkała w Berlinie, tak jak już poprzednio w Paryżu na odmowę. Rządy Niemiec i Francji nie chcą podporządkowywać swoich dobrych stosunków z Rosją polsko-rosyjskim animozjom, w szczególności dlatego nie, ponieważ zwycięzcą pogorszenia ich stosunków z Moskwą byłby wtedy Waszyngton.

Angela Merkel w swojej rozmowie odprawiła Kaczyńskiego z kwitkiem. W żadnym istotnym punkcie nie poczyniła jakichkolwiek ustępstw. Skierowane przeciwko Rosji Energetyczne Nato wykluczyli przedstawiciele rządu już przed rozmowami. W drażliwej sprawie rurociągu nic się więc nie zmieniło. Obiecane przez kanclerz Niemiec już podczas jej grudniowej wizyty w Warszawie odgałęzienie rurociągu do Polski ma teraz zająć niemiecko polską komisję.

Kaczyński zostałby z pewnością potraktowany uprzejmiej, gdyby sam miał coś do zaoferowania. Jednak jego dziarskie występowanie nie może zatrzeć faktu, że polska elita skazana jest obecnie silniej na zachodnich sąsiadów niż ci na Polskę.

Gospodarczo kraj jest uzależniony silnie od UE a w szczególności od Niemiec: 75 procent eksportu idzie do krajów unii a 60 procent importu stamtąd pochodzi. Polska otrzymując ponad 26 miliardów euro rocznie jest największym odbiorcą netto pieniędzy UE.

Pod względem polityki zagranicznej Polska potrzebuje UE a szczególnie Nato jako zabezpieczenia wobec Rosji, od której ropy i gazu uzależnione jest, tak teraz jak i przedtem, jej zaopatrzenie w energię. Strach zostania zmiażdżonym pomiędzy Rosja a Niemcami, ciąży jak zły sen nad polityką Polski, która w swojej historii już czterokrotnie dzielona była pomiędzy mocarstwa ostatnio w 1939 roku pomiędzy Niemcy i Związek Radziecki.

A wewnątrzpolitycznie skorumpowana, naznaczona skandalami i skłócona warstwa wyższa, która dostała się do steru polityki i gospodarki wraz z restauracją kapitalizmu, skazana jest na finansowe i polityczne wsparcie z zewnątrz. Cała elita polityczna jest wysoce niepopularna. Tylko dlatego może utrzymać się przy władzy, ponieważ klasie robotniczej brakuje niezależnej perspektywy. Wyborcy dali do tej pory upust swojemu niezadowoleniu, nie wybierając ponownie tych samych rządów po upływie ich kadencji. W ten sposób ciągle wymieniały się prawicowe i rzekomo lewicowe rządy, a nic nie zmieniało się w przebiegu polityki.

Znaczące jest, że Kaczyński trzyma się kursu polityki zagranicznej swojego poprzednika Aleksandra Kwaśniewskiego, chociaż poza tym nie pozostawia suchej nitki na jego wywodzącym się ze stalinowskiej partii państwowej Sojuszy Lewicy Demokratycznej. Ostatecznie kurs polityki zagranicznej wyznaczany jest poprzez obiektywne okoliczności. Polska elita stoi przed dylematem, dąży do narodowej wielkości, jest jednak otoczona przez bardzo silnych sąsiadów, którym nie dorównuje ani pod względem ekonomicznym ani politycznym.

Kwaśniewski wykorzystał przed trzema laty konflikt o Irak pomiędzy "starą Europą" a USA, aby uzyskać pozycję ważnego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Podczas pomarańczowej rewolucji na Ukrainie odegrał kluczową rolę przy stworzeniu reżimu przyjaznego USA.

Jednak w ostatnich miesiącach znacznie spadło znaczenie Polski w polityce zagranicznej. Po zmianie rządu w Niemczech Waszyngton i Berlin zbliżyły się do siebie. USA starają się o europejskie poparcie dla postępowania wobec Iranu. Francja i Niemcy wobec nasilającego się braku stabilizacji na Bliskim Wschodzie są ze swojej strony gotowe do ściślejszej współpracy z USA. W tych okolicznościach Polska jako amerykański sojusznik straciła na znaczeniu. Wraz z zacieśnianiem współpracy pomiędzy mocarstwami, kurczy się jej pole w polityce zagranicznej.

Do tego rząd polski poprzez liczne manewry w obrębie UE odizolował się począwszy od blokady konstytucji UE w grudniu 2003, poprzez groźby reparacji w stosunku do Niemiec w 2004 aż do konfliktów wokół budżetu unii z Wielka Brytanią w końcu ubiegłego roku.

W swoim z zainteresowaniem oczekiwanym wykładzie na Uniwersytecie Humboldta pokazał się Kaczyński dużo bardziej powściągliwy, niż pozwoliły to oczekiwać jego wcześniejsze wywiady. Ostatecznie nawet on nie gryzie ręki, która go karmi.

Zwrócił się on przeciwko rozwojowi UE w samodzielne państwo federacyjne i namawiał do "unii suwerennych państw". Kultura europejska rozwinęła się w formie narodów, które muszą być punktem odniesienia każdej polityki europejskiej. Ludność przyzwyczaiła się do tych podziałów. I tak Fin, nawet, jeśli interesuje się polityką, przeważnie nie wie, co dzieje się w Portugalii i odwrotnie. Mimo to polski prezydent przyznał, że na tej podstawie muszą istnieć dalsze starania o integrację Europy. Jednak zbyt dużo integracji jest błędem, nie wolno chcieć "zbyt wiele dobrego".

Cały wykład był niezbyt bystry a przy tym pozostał dalece abstrakcyjny i ogólny.

Jedyne solidne komentarze poczynił Kaczyński w stosunku do wschodnich sąsiadów Polski. Ukraina powinna możliwie szybko zostać przyjęta do UE. Jego kraj jest również w danym wypadku gotowy zrezygnować z dotacji. Ponadto wezwał inne państwa UE do wyraźniejszego zajęcia stanowiska wobec białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenko i wsparcia białoruskiej opozycji w kampanii wyborczej.

Od obalenia Łukaszenki Kaczyński obiecuje sobie przede wszystkim osłabienie i izolację Rosji, która jest ściśle powiązana z Białorusią. Jego wystąpienie za demokracją zna Białorusi jest również dlatego cyniczne, ponieważ jest on zajęty w Polsce likwidowaniem demokratycznych praw. Już podczas walki wyborczej oświadczył on, że chce zaostrzyć prawo karne i pozycję prezydenta. Jego celem jest "Czwarta Rzeczypospolita", która oczyszczona jest od wszelkich socjalistycznych wpływów.

Od momentu przejęcia przez niego prezydentury stało się jasne, co Kaczyński przez to rozumie: ograniczenie demokratycznych praw i rozbudowę władzy jego własnej partii PiS. Przy wsparciu obydwu prawicowo-ekstremalnych partii rząd przygotował szereg ustaw, które ogólnie umacniają jego własną pozycję i aparat państwowy. I tak 16 grudnia Sejm uchwalił nowelizację do ustawy o radiofonii, która de facto umożliwia PiS pełną kontrolę nad radiem publicznym. Narodowa Rada Radiofonii, która pośrednio określa intendentów poszczególnych stacji, będzie składać się w przyszłości już tylko z pięciu osób, wśród których dwie wybierane będą przez Kaczyńskiego, dwie przez Sejm i jedna przez Senat (w którym PiS dysponuje ponad 46% posłów).

W wyższych kręgach policji i dyplomacji przeprowadzone zostały czystki. Członkowie lub sympatycy byłej partii rządzącej SLD musieli spakować walizki. Urząd antykorupcyjny, który nie podlega kontroli parlamentarnej, ma usystematyzować czystki. Na nowego rzecznika praw obywatelskich izby, Sejm wybrał Janusza Kochanowskiego, który znany jest jako zwolennik PiS i zagorzały orędownik kary śmierci.

 

Top

email: wsws@gleichheit.de!



Copyright 1998 - 2013
World Socialist Web Site!